Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Moja motywacja - bez niej talia się nie uda!

Nie odmawiam sobie przyjemności - pomimo oponki

:: nieodmawiamsobie ::

Moja motywacja - bez niej talia się nie uda!

Z brzuchem można zacząć walczyć tylko jeśli się z nim czujemy niekomfortowo i dodatkowo dostaniemy jakiegoś przysłowiowego kopniaka. Po trzydziestce u mnie było kilka sygnałów...ale na kopniaka trzeba było długo czekać ;).

Zaczęło się od tego, że nagle coraz więcej spodni coraz bardziej uciskało aż w końcu - coraz więcej "skurczyło się w praniu" i przestały się dopinać (złośliwość rzeczy martwych, prawda? ;)... Łee tam, przecież spodnie można kupić nowe. Potem - koszule jakoś tak dziwnie się napinały w dolnej części a te o numer większe były za duże w barkach... Jest to pewien problem, ale w ostateczności przecież można chodzić w koszulach nieco większych w barkach, nie? ;) To, że musiałam kupować coraz większe stroje kąpielowe a wszystkie za małe ciuchy mieściły się w kilku, dużych, reklamówkach - też mnie nie przekonało. Cóż - przecież po trzydziestce tak jest - trza się pogodzić, że w końcu przestajesz być niemal modelką o rozmiarach prawie 90, 2-3 centymetry powyżej 60, niecałe 90, nie? ;) Modelką nigdy nie byłam, więc komu co do tego, że o dwa numery większe portki musze kupować...

W końcu jednak nadszedł kop! Wreszcie wakacje ze ślubnym! Wyczekiwane, przekładane... Najpierw ja zmieniłam pracę i urlopu nie miałam, potem mu urlop odwołano a cały czas zaskórniaki odkładaliśmy... Było ciepło, bardzo ciepło... Robiliśmy dużo zdjęć, potem je oglądaliśmy... He, he - zupełnie jakbym była w 3-4 miesiącu ciąży! Teraz wiedziałam dlaczego zdarzyło mi się, że młody student ustąpił mi miejsca w tramwaju! ;) Było mi wtedy trochę głupio – ale uczucie minęło wraz z opuszczeniem tramwaju. Oliwy do motywacyjnego ognia dodało wspólne oglądanie fotek, z owego urlopu, z mamą ("coś Ty taka okrągła!?") czy teściową i szwagierką („oj tam, oj tam – jeśli buty może sama jeszcze zawiązać to nie jest źle!” ;) i wszystko zasiane - wykiełkowało mocnym postanowieniem!

Postanowienie, pierwszy kop to jednak dopiero początek. Potem trzeba to jakoś pielęgnować...

Hmm... ale jak? No... na pewno często - z moją czasami słabą silną wolą to pewne! Zresztą to chyba taka ludzka natura – coś niestymulowane umiera, motywacja i wszelkie mocne postanowienia również… A co najbardziej wzmacnia motywację do pozbywania się namiaru balastu z pasa? Nie wiem jak u was - mnie się chce, gdy widzę namacalne i szybko efekty swoich działań. Czy efekty redukcji oponki widać na zdjęciach? Być może, ale na pewno nie po tygodniu. A już na pewno nie na zdjęciach en face - wiem, bo sprawdziłam. Czyli.. jeśli zdjęcia to nie tylko en face ale także z boku i najlepiej w dwuczęściowym stroju kąpielowym - cały czas tym samym (dopóki nie zacznie spadać ;).

Fotki fotkami, ale na nich nic nie zobaczysz po tygodniu - wiem, bo sprawdziłam! A może.. waga? He, he... u mnie po tygodniu zrzucania oponki - skoczyła o kilogram i bynajmniej nie oznacza to, że brzuch mi dalej rośnie i magazynuje sobie tkankę tłuszczową. Dlaczego? Możecie przekonać się sami - porównajcie jaką objętość zajmuje kilo półpłynnego smalcu (gęstością przypomina to, co odkłada się wokół naszego pasa) i kilogram mięsa - odpowiednik naszych mięśni. Jeśli z pojemnika z kilogramem smalcu wyjmiemy trochę, zważymy i włożymy - objętościowo - tyle samo mięsa okaże się, że mięso włożone w miejsce smalcu waży więcej niż smalec, który wyjęliśmy. Ot i cała tajemnica! Zatem ani waga ani jej pochodna, czyli BMI nie zadziałają właściwie na motywację.

Waga nie, zdjęcia nie, to co może jak najszybciej pokazać namacalny, mierzalny (tak, tak, mam umysł analityczny - nie uwierzę póki twardej cyferki nie zobaczę ;) efekt? Pomyślałam i … Eureka! Centymetr - on nie kłamie! No i po tygodniu lekkiego - ledwie może z 7-8 minut dziennie – ćwiczenia, w pasie... 3 centymetry mniej! Dacie wiarę?

Inną rzeczą, która na pewno nakazuje mi iść dalej - głupio będzie się teraz przecież cofnąć, zaniedbać - jest ten blog. Im więcej czytany - tym bardziej trzeba tę drogę kontynuować! Im więcej dopingu – tym lepiej!

A że przy okazji zaczynam się czuć lepiej ze sobą? Taki przyjemny skutek uboczny ;). Także najlepiej chyba zastanowić się jakim typem jesteśmy i samemu znaleźć sobie motywatora! Ciekawe co jeszcze może motywować...




Głosuj (0)
Potrzydziestka 13:11:06 2/09/2015 [Powrót] Komentuj